Sąsiad, patrząc na pożółkłe, poskręcane liście na działce, już miał wyrazić współczucie, ale w porę ugryzł się w język: krzaki pękały od ciężkich szczotek, podczas gdy jego własne, zadbane i codziennie podlewane, stały bujne, ale z płynnymi jajnikami.
Według korespondenta tajemnica tkwiła w dotkliwej suszy, którą pomidory zostały celowo ustawione w okresie pakowania owoców.
Doświadczony ogrodnik wie, że system korzeniowy pomidorów jest tak skonstruowany, że w poszukiwaniu wilgoci jest w stanie zejść na głębokość do półtora metra, ale tylko wtedy, gdy jest do tego zmuszony.
Zdjęcie:
Kiedy podlewanie staje się rzadkie, ale obfite, roślina przestaje być leniwa i zaczyna aktywnie rozwijać głębokie korzenie, pobierając wodę z dolnych warstw gleby. Jeśli podlewanie jest powierzchowne, korzenie pozostają w górnej warstwie, przegrzewają się i cierpią z powodu wahań temperatury.
Kiedyś przeprowadziliśmy eksperyment na dwóch grządkach tej samej odmiany „Bull Heart”. Jedna była podlewana tradycyjnie – raz na dwa dni ciepłą wodą, druga – raz na pięć lub sześć dni, ale podlewana na głębokość bagnetu szpadla.
W sierpniu pomidory na „suchym” podłożu miały o 40 procent więcej owoców, a co najważniejsze, nie pękały po pierwszych deszczach. Ich skórka stwardniała w warunkach niedoboru wilgoci i stała się elastyczna, zdolna wytrzymać nagły napływ wody.
Wiele osób obawia się, że długa przerwa w podlewaniu doprowadzi do zgnilizny wierzchołkowej. Choroba ta nie wynika jednak z przesuszenia, ale z braku wapnia, który nie jest już przyswajany przez nieregularne podlewanie, gdy korzenie są zalewane, a następnie wysychają.
Stabilny, choć skąpy reżim wodny jest przyswajany przez roślinę znacznie łatwiej niż chaotyczne „powodzie”. Dlatego mądry ogrodnik wybiera strategię: po posadzeniu sadzonek – obfite podlewanie w celu ukorzenienia, następnie – przerwa na tydzień w celu pobudzenia korzeni, a podczas kwitnienia i więdnięcia – umiarkowane pragnienie.
Doświadczenie pokazuje, że ściółkowanie 10-centymetrową warstwą skoszonej trawy pozwala ograniczyć podlewanie do raz na dziesięć dni, nawet w upalne lato. Pod taką warstwą gleba pozostaje wilgotna i luźna, a korzenie nie przegrzewają się.
Warto wspomnieć o cechach odmianowych: nieokreślone nisko rosnące pomidory są bardziej tolerancyjne na suszę niż ich wysoko rosnący bracia. Ale nawet nieokreślone olbrzymy można poddać „terapii stresowej” w momencie, gdy owoc na pierwszym gronie osiągnie wielkość orzecha włoskiego.
W gospodarstwach komercyjnych technika ta nazywana jest „nawadnianiem pulsacyjnym” i jest stosowana specjalnie w celu zwiększenia zawartości cukru w owocach. Gdy pomidor jest spragniony, gromadzi więcej suchej masy, a jego smak staje się bogaty, a nie wodnisty.
Niebezpieczeństwo długiej przerwy w podlewaniu istnieje tylko w przypadku pomidorów rosnących w otwartym terenie na lekkich glebach piaszczystych. Woda z takiej gleby wypływa natychmiast, a korzenie po prostu nie mają czasu, aby cokolwiek pobrać, nawet jeśli bardzo się starają.
Ale na glinach i czarnoziemach, gdzie gleba jest w stanie zatrzymać wilgoć, rzadkie głębokie podlewanie działa doskonale. Sygnałem do podlewania nie jest wysuszona górna skorupa, ale lekko opadające liście w godzinach porannych – sama roślina daje znak, że rezerwy są wyczerpane.
Nie skupiając się już na kalendarzu i pogodzie, nauczyliśmy się rozumieć język pomidorów. W stanie lekkiego niedoboru wilgoci ich liście stają się ciemnozielone i lekko zwijają się do wewnątrz – nie jest to choroba, ale naturalna obrona przed parowaniem.
Jeśli liść skręca się w rurkę i staje się kruchy, a ziemia wokół niego pęka – moment został przegapiony i konieczne jest awaryjne podlewanie. Ale takie skrzywienie zdarza się tylko tym, którzy próbują połączyć częste podlewanie z brakiem ściółki.
Pod koniec lipca, gdy noce stają się chłodniejsze, ryzyko Phytophthora wzrasta wielokrotnie z powodu nadmiernego podlewania. Ograniczając podlewanie w tym okresie, ogrodnik nie tylko hartuje rośliny, ale także zmniejsza wilgotność powietrza w warstwie powierzchniowej, pozbawiając grzyba komfortowych warunków.
Subskrybuj: Czytaj także
- Jak uratować róże: proste nawożenie zamiast chemikaliów
- Dlaczego pomidory chorują: ukryty błąd podlewania

