Znajoma scena: ona nie odbiera telefonu, aby sprawdzić, ile razy on oddzwoni; on odwołuje plany w ostatniej chwili, aby sprawdzić jej reakcję.
Wymyślamy testy, które rzekomo mają potwierdzić siłę uczuć i za każdym razem okazuje się, że przegrywamy, nawet jeśli partner przejdzie wszystkie kręgi piekła, według korespondenta .
Za tymi testami kryje się strach: co jeśli nie jestem naprawdę kochany, co jeśli nie jestem ważny, co jeśli to wszystko nie jest prawdziwe.
Zdjęcie: Pixabay
Prowokujemy partnera do niekomfortowych zachowań, by mieć pewność: wytrzyma, zostanie, nie odejdzie, to znaczy, że kocha.
Problem polega na tym, że osoba, która zda test, nie czuje ulgi, czuje się zmęczona, ma pretensje i wrażenie, że jest tresowana. Zaczyna zdawać miłosne egzaminy każdego dnia i prędzej czy później odczuwa chęć porzucenia wszystkiego, byle tylko przestać udowadniać swoją wartość.
Badania już dawno to potwierdziły: pary, w których jedna osoba nieustannie testuje uczucia drugiej, żyją w chronicznym stresie, wykańczając się nawzajem
Ponieważ testowanie nie leczy niepewności, tylko ją podsyca, wymagając coraz bardziej wyrafinowanej walidacji.
Osoba, która potrzebuje ciągłego dowodu miłości, nigdy nie ma go dość. Zawsze będzie myśleć, że teraz już na pewno sprawdził, ale jutro niepokój powróci i zażąda nowej dawki pewności.
Dojrzała miłość nie wymaga testów, nie jest testowana przez ból, chłód i nieobecność.
Przejawia się w codziennej niezawodności, po prostu w byciu tam, kiedy kogoś potrzebujesz i nie znikaniu, gdy sprawy stają się niewygodne.
Przestać sprawdzać oznacza uwierzyć, że miłość nie jest udowodniona przez wyczyny, ale żyje w codziennym życiu. To ryzykowne, ale to jedyny sposób na wyjście z błędnego koła, w którym jedna osoba wiecznie sprawdza, a druga wiecznie bierze udział w niekończących się sesjach.
Subskrybuj: Czytaj także
- Co się stanie, gdy przestaniesz przepraszać za wszystko: odzyskanie prawa do życia
- Dlaczego nie możemy przestać, gdy jesteśmy prowokowani: haczyk, na który sami się łapiemy.

