Jesteśmy skłonni przepłacać za kosmetyki organiczne oznaczone jako „wolne od chemikaliów”, wierząc, że naturalne oznacza bezpieczne.
Chemicy i dermatolodzy ostrzegają: pojęcia „naturalny” i „bezpieczny” nie mają ze sobą nic wspólnego, a wiele ekstraktów roślinnych i olejków eterycznych w wysokich stężeniach powoduje alergie, fotouczulenia, a nawet oparzenia chemiczne, które nie występują w wysokiej jakości kosmetykach syntetycznych, które przeszły testy kliniczne, donosi korespondent .
Badania pokazują, że olejki eteryczne z cytrusów, lawendy, drzewa herbacianego i innych popularnych „naturalnych” składników są silnymi alergenami i mogą powodować kontaktowe zapalenie skóry, którego leczenie trwa miesiącami.
Zdjęcie: Pixabay
Jednocześnie kosmetyki syntetyczne wykorzystują oczyszczone składniki o znanej strukturze molekularnej, a ryzyko alergii na nie jest niższe, ponieważ nie zawierają setek współmateriałów, które występują w naturalnych ekstraktach.
Chemicy wyjaśniają: w naturze nie istnieje pojęcie „bezpieczny”, istnieje pojęcie „dawki” i „kontekstu”.
Jad węża jest naturalny, ale nikt nie nakłada go na twarz, a ekstrakty roślinne zawierają setki niezbadanych związków, które mogą wchodzić w nieprzewidywalne interakcje między sobą i ze skórą, w przeciwieństwie do syntetycznych cząsteczek, których właściwości są dokładnie znane.
Dermatolodzy dodają, że „naturalne” konserwanty, takie jak ekstrakt z grejpfruta lub sorbinian potasu, często nie zapewniają wystarczającej ochrony przed bakteriami i grzybami.
Takie kosmetyki aktywnie rozmnażają chorobotwórczą mikroflorę, a stosowanie ich na skórę może prowadzić do infekcji, trądziku, a nawet czyraków, które nie wystąpiłyby w przypadku stosowania kosmetyków ze sprawdzonymi syntetycznymi konserwantami.
Badania pokazują, że częstość występowania reakcji alergicznych na „naturalne” kosmetyki jest wyższa niż na kosmetyki syntetyczne, po prostu ludzie rzadziej kojarzą alergię z „bezpiecznym” produktem i tolerują go dłużej, co pogłębia problem.
Tymczasem „czysty” przemysł kosmetyczny wykorzystuje strach przed chemią jako chwyt marketingowy, sprzedając mniej stabilne i bardziej alergizujące produkty po zawyżonych cenach.
Więc następnym razem, gdy będziesz wybierać między „naturalnym” kremem z 30 ekstraktami a syntetycznym o sprawdzonej formule, pamiętaj: słowo „naturalny” nie oznacza „bezpieczny”, ale często oznacza „niezbadany”.
Skóra jest barierą i jej zadaniem jest ochrona, a nie wchłanianie wszystkiego, co na nią nakładamy, a czasami najlepszą pielęgnacją jest minimalizm i sprawdzone formuły, a nie przerażające etykiety.
Subskrybuj: Czytaj także
- Jak często należy wentylować, aby uniknąć zachorowania: odkrycie pulmonologów
- Dlaczego siedzenie jest nowym zagrożeniem dla zdrowia: prawda o siedzącym trybie życia

