„Przepraszam, że dzwonię”, „przepraszam, że rozpraszam”, „przepraszam, że jestem sobą” – te zwroty brzmią jak refren w życiu ludzi, którzy są przyzwyczajeni do zajmowania zbyt małej przestrzeni.
Przepraszamy za nasze istnienie, za nasze uczucia, za nasze potrzeby, za to, kim jesteśmy, donosi korespondent .
Psychologowie nazywają to „kompulsywnym przepraszaniem”, mechanizmem obronnym, który tworzy się u tych, którzy byli karani w dzieciństwie za wyrażanie siebie.
Zdjęcie: Pixabay
Przepraszanie staje się sposobem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa, uczynienie siebie małym i niepozornym, aby nie zostać uderzonym.
W związku nawyk przepraszania za wszystko niszczy nie tylko poczucie własnej wartości, ale także szacunek partnera. Nie da się bowiem szanować osoby, która nieustannie się poniża i nie da się zbudować równego związku, gdy jedna ze stron jest zawsze na kolanach.
Badania pokazują, że nadmierne przeprosiny są odbierane przez partnera jako manipulacja lub potwierdzenie, że naprawdę jest się czemuś winnym.
Zamiast zbliżać was do siebie, tworzą dystans, w którym jedno czuje się wiecznie winne, a drugie wiecznie winne.
Przestać przepraszać za wszystko oznacza zacząć szanować swoje granice, swoje pragnienia, swoje prawo do bycia niewygodnym. Oznacza to zastąpienie „Przepraszam, że czuję się w ten sposób” „Myślę w ten sposób” i „Przepraszam, że potrzebuję tego” „Potrzebuję tego”.
Oczywiście są sytuacje, w których przeprosiny są naprawdę konieczne: kiedy kogoś skrzywdziłeś, kiedy się pomyliłeś, kiedy naruszyłeś czyjeś granice.
Ale przepraszanie za to, że istniejesz, że masz uczucia, że chcesz uwagi, to nie grzeczność, to upokarzanie samego siebie.
Kiedy przestajesz przepraszać za swoje życie, dajesz swojemu partnerowi szansę na poznanie prawdziwego siebie. A ta szansa jest o wiele cenniejsza niż wygodna, cicha, przepraszająca osoba, którą można zignorować.
Subskrybuj: Czytaj także
- Dlaczego nie możemy przestać, gdy jesteśmy prowokowani: haczyk, na który sami się łapiemy
- Jak nasza przeszłość uniemożliwia nam bycie szczęśliwym w teraźniejszości: dziedzictwo, którego można się pozbyć

